niedziela, 9 września 2012

Od Nirwany c.d. Jaspera

-Kto jest jej właścicielem ?-zapytał weterynarz.
-Ja !-wyrwała się z tłumu Jenny.
-Mam dla pani dobrą wiadomość-uśmiechnął się- Nirwana spodziewa się źrebaka.
Wszyscy klaskali,a ja zdziwiona. Chociaż w sumie sądziłam, że tak będzie. Jasper przyglądał się tylko całemu zajściu. Gdy lekarz skończył badania to poszedł to cały tłum się rozszedł. Jenny zaprowadziłą mnie do boksu.
-Moja kochana, dobrze się spisałaś.-spojrzała na Jaspera-I ty też
Poszła.

Jasper dalej..

od Jaspera CDN Nirwany

Jess uderzyła wodzami i od razu przeszedłem do galopu. Zatrzymałem się przy Nirwanie.
- Pani Charm, niech pani usiądzie na Livii ja wezmę Nirwane...
Przesiadły się. Poszliśmy do stajni. Tam czekał weterynarz..
Wzięli Nirwane
Posmarował jej czymś dziwnym brzuch
-Nirwana- powiedział i nie dokończył

CDN Nirwana?

Od Nirwany c.d. Jaspera

Gdy usłyszałam te słowa to gwałtownie zawróciłam i po galopowałm w drugą stronę. Ten babsztyl ciągnął mnie za wodze z całej siły, ale to jej nic nie dało.
-Stój ty głupi koniu!-darła się,ale ja galopem przed siebie. Nage ktoś złapał mie z lewej za wodze i pociągnął, preszłam do stępa. Zatrzymała mnie pani Charm i zeskoczyła ze mnie. Przywaliła mi. Ustałam dęba i pogalopowałam w stronę lasu. Zatrzymałam się w głebi lasu.

Jasper dokończ..

od Jaspera CDN Nirwany

Wyprowadzili nas. Dzisiaj miałem na sobie siodło ujeżdżeniowe, nie wyścigowe. Wsiadła na mnie Jess. Tym razem na Nirwanie siedziała ta grubaska... Jen jechała na Livii. Szliśmy stępem przez ubitą leśną drogę. Podkłusowała do mnie Livii... Tylko ona chciała coś od Jess..
- Jess myślisz że Nirwana jest w ciąży?- zapytała Jen
- Nie wiem wiesz..- powiedziała Jess przykładając mi batem bym szybciej szedł.
- To może jak wrócimy zrobimy USG?
Na te słowa Nirwana odwróciła się gwałtownie

CDN Nirwana

Od Nirwany C.D. Jaspera

Zawstydziłam się. Nie wiedziałam co zrobić i powiedzieć. Ponownie ułozył łeb na moim grzbiecie, tym razem nie wierzgnęłam.Położyłam się i...

>DZIEŃ PÓŻNIEJ<
Obudziłam się koło Jaspera. Wstałam. Nagle podeszła Jenny i Jess z uwiązem. Jenny otworzyła i zaprowadziła mnie do boksu. Do boksu obok wprowadziły Jaspera. Spojrzelismy na siebie i sie zawstydzilismy. Położyłam się i zasnęłam. Obudził mnie krzyk.
-Wstawaj koniu !-wrzasnęła pani Charm-Jedziesz ze mną na maneż
Nie chciałam iść z tym babsztylem więc stawiałam opóór gdy próbowała mnie wyprowadzić z boksu. Ustałąm dęba a ona się przewaliła, parsknęłam ze śmiechu. W końcu wkurzyła się i załozyła mi siodło i ogłowie w boksie. Podeszła Jenny i odrazu wyszłam z boksu. Wyprowadziła mnie z boksu, a gdy nie patzryałam pani Charm weszła na mnie, byłam grzeczna bo stała koło mnie Jenny. Obok mnie stał osiodłany Jasper , a na nim Jess.


Jasper dalej..

sobota, 8 września 2012

od Jaspera CDN Nirwany

Stanąłem i nic nie mówiłem... Czekałem na Reakcję Nirwany, ale ona też nic nie powiedziała...
- To co robimy?- zapytałem po chwili kładąc głowę na jej grzbiecie.
- Ej co ty robisz?!- krzyknął wierzgając tylnymi kopytami
- Nic ja tylko...- powiedziałem spuszczając głowę
- Ty tylko co?- powiedziała odwracając się do mnie
- Sądzę że...- nie wiedziałem jak jej tego powiedzieć..- po prostu że to jakoś uwieczni naszą miłość...- powiedziałem lekkko zawstydzony


(Dokończysz Nirwana?)

piątek, 7 września 2012

Od Nirwany C.D.

Wiedziałam co się kroi i była zdenerwowana. Jenny mnie prowadziła na uwiązie, a Jess prowadziła Jaspera. Zaprowadzili nas do stodoły (tam były wielkie boksy) i wprowadzili nas do jednego z wielkich boksów, ale ja-jak to ja stawiałam opór. Jenny poklepała mnie po brzuchu.
-Dalej, wchodź-powiedziała swoim spokojnym głosem-Nie bój się
Weszłam, potem żałowałam. Zamknęły za mną drzwi, Jasper zarżał. Oboje kopaliśmy ściany boksu.

<Jasper c.d.>

czwartek, 6 września 2012

Od Sacramoso- nowi przyjaciele




Ustałem dęba.
- Nie!! Puśćcie mnie!! - krzyczałem, ale ludzie nadal robili swoje. Ciągnęli mocno za liny. Miałem wejść do przyczepy.
- Chodź tu, narwańcu! Sprzedaż to była mądra decyzja!! - krzyczał jeden człowiek. W końcu jakoś wszedłem. Zamknęli mnie w przyczepie. Zrobiło się ciemno. Kopałem i się rzucałem. Chciałem wyjść. Miałem jechać do nowego domu. Nie chciałem. Usłyszałem warkot i przyczepa zaczęła się trząść. Za kilka godzin przestało. Zatrzymaliśmy się gdzieś. Za chwilę ktoś otworzył przyczepę. Rzuciłem się do wyjścia. Ludzie nie zdążyli mnie złapać. Wybiegłem na trawę, ale wokół byli ludzie. Zatrzymałem się i obserwowałem ich.
- Ależ piękny ten siwek! - krzyknęła jedna dziewczyna. Ja tylko położyłem po sobie uszy.
- Panienka uważa, to niebezpieczny koń. - powiedział mężczyzna koło 60 lat. Dziewczyna do mnie podeszła, a ja kłapnąłem zębami. Stała nieporuszona. Zarzuciłem łbem. Powoli chwyciła za uwiąz i zaczęła robić na mojej szyi małe kółka. Uspokoiłem się. Zaprowadzili mnie do stajni i nowego boksu. Ludzie odeszli, a ja zostałem sam. No prawie... Obok mnie miały boksy dwa ogiery. Jeden siwy jabłkowity, drugi ciemno kaszanowaty.
- A ty to kto? - zapytał ciemny kasztan.
- No ja to Sacramoso, a ty? - powiedziałem dość nieuprzejmie.
- Ja się nazywam Jasper, a tam jest Hinata. - powiedział nieporuszony tym Jasper.
- I to jest wasza stajnia? Dość wilgotna i chłodna... ciemno tu też jest. - powiedziałem rozglądając się
- Wcale nie. No przynajmniej my się już przyzwyczailiśmy. A ty to co? Z królewskiego dworu jesteś?
- Żebyś wiedział. Jestem z prestiżowej hodowli koni hanowerskich. Tamtejsze stajnie są bardzo czyste, suche i ciepłe. Jest też w nich bardzo jasno. Słoma raczej też jest częściej tam zmieniana... - spojrzałem z obrzydzeniem pod swoje nogi.
- Hahah!! Księcio się znalazł! - powiedział nabijający się Jasper. Groźnie na niego spojrzałem.
- To mówisz, że jesteś nowy... W takim razie witaj w stadzie, Sacramoso...

Od tamtego czasu było lepiej. Zaprzyjaźniliśmy się. Dalsze przygody już wkrótce

środa, 5 września 2012

Od Jaspera

Minął już miesiąc. Noga się zrosła.  Stałem w boksie czekając na Nirwanę, która poszła trenować. Gdy poczułem że się zbliża głośno zarżałem, usłyszałem jak ona radośnie rży.
Weszła Jess prowadząc Nirwanę
- Jess..- syknąłem w duchu
Zatrzymali się.
- I Dziesz?!?!- powiedziała Jess
- Ide ide!- odpowiedziała właścicielka Nirwany biegnąc

- Jasper..- powiedziała Jess wyprowadzając mnie
- O nie...- powiedziałem
Nirwana też była lekko poddrenerowana

Nirwana Dokończ

Od Nirwany C.D.N.

-Długo już na niej jeżdżę i ona dobrze galopuje i...
-Dobrze  galopuje-parsknęła Jess-No i co z tego ?
-Daj mi dokończyć ! A więc Jasper też dobrze galpuje...
-I to w dodatku na zawodach-przerwała jej.
-No daj mi wreszcie skończyć!-wkurzyła się już.
-Dobrze, już dobrze!
-Ich źrebaki były by w prost stworzone do galopu, a ostatnio stajnia ciągle przegrywa zawody. Mogła by być to ogromna szansa!-powiedział Jenny, a Jess chyba sie zastanawia. Ja i Jasper cały czas siedzieliśmy cicho.

<Jasper c.d.>

od Jaspera CDN Nirwany

- Nawet jeżeli jest... To co..- pomyślałem- Jess słynie z wybuchowego temperamentu..

Nie mogłem zrozumieć dla czego... Jak i po co...  Martwiłem się o swoją nogę.
Wtedy weszła Jess..
- Dla czego sądzisz że pokrycie Nirwany Jasperem wyjdzie na dobre?- zapytała w dość nerwową miną
- Po prostu sądze że się lubią
- A to że się lubią to co?
- To to, że krycie pójdzie łatwiej
- Phi!- powiedziałem wstając
Nirwana wyglądała na lekko zawstydzoną.
- Wytłumacz mi cel Twojego krycia...- powiedziała Jess

CDN Nirwana?

Od Nirwany C.D.N.


-To zły pomysł uwierz!-wybuchła Jess. Pewnie nie spodobał jej się ten pomysł-Czy nie lepiej, żeby pokryć nim Artystkę ? To angielska klacz!
-Nie! Krótko jesteś wyaścicielką Jaspera, a ja już długo opiekuje się końmi-powiedziała Jenny <moja właścicielka> dała mi jabłko- Wiem tyle, że Jasper lubi Nirwanę i gdy są razem wszystko mu wychodzi, sądze że mogli by mieć dobre źrebaki.
-Czyli mówisz, że nie znam się na koniach ?!-wściekła się Jess-Jasper to mój koń, ja decyduje czy pokryje czy nie!
-Jess.. Uwierz mi o i nie powiedziałam że się nie znasz tylko ...-Jess wyszła ze stajni-Spokojnie kochani, wiem, że robicie do siebie maślane oczka i zajmę się tą sprawą. Nie  martwcie się.
Jenny wyszła. Jest ona jedyną osobą której pozwalam na mnnie jeździć, bo tylko ona z "dwunogich" mnie rozumie.
-Jaka twoja pani miła-szepnął Jasper
-Wiem to.

<C.D. Jasper>

wtorek, 4 września 2012

od Jaspera CDN Nirwany

- Eeee powtórzysz?!- powiedziała Jess
- Nirwana Jasperem...
- Jak to?! Przecież jest klacz angielska! A nie fryzem!
- No jak?!- powiedziała do właścicielki Nirwany

Nic nie powiedziała. Popatrzyliśmy się na siebie... Nic nie mówiliśmy

Od Nirwany-C.D.

-I jak tam z nogą ?-powiedziałam spoglądając przez kraty na Jaspera
-Albo mi się zrośnie lub mnie uśpią...-powiedział głosem zbitago psa
-To super... Uśpią ?!-wkurzyłąm się zaczęłam kopać w ścianę boksu. Podbiegła pani Charm.
-Uspkuj się koniu!-wrzasnęła. Miała już mnie dość, coś tak sądze. Podszła Estera.
-Co się ani drze ?!-wściekła się.
-Bo ten koń...
-Bo ten koń ?! Tylko tyle ma mi pani do powiedzenia-szykowaa się nie zła kłótnia...-pójde już sobie
-A te krycia ?
-Kryjemy tylko Nirwanę i Artystkę-rzekła
-Którymi ogierami ?-zaptała pani Charm.
-Niwanę, Jasperem jak wyzdrowieje, a Artystkę, Julianem !-powiedziała.

<C.D. Jasper>

od Jaspera CDN

Przyjechał weterynarz... Nie chciałem by coś mi robił, sam wyzdrowieje!
Wszedł do boksu. Wstałem
- Ale on nie powienien wstać! To nie możliwe!- krzyknął weterynarz łapiąc się za głowę i upuszczając apteczkę
Zacząłem galopować z gipsem na nodze... Ludzie mnie gonili. Wpadłem na tor i galopowałem bardzo szybko. Słyszałem jak trzaska ten beton, który założyli mi na noge. Gdy poczułem mocne ukucie w szyi. Dali mi zastrzyk.. Po chwili padłem na ziemię... Po długim okresie obudziłem sie nie wiem tak na prawde gdzie...
- Noga się nie zrośnie jęzli tak będzie robił- albo ma się uspokoić, albo go uśpimy...
Wtedy oprzytomniałem. Byłem w boksie.. Widziałem Nirwane która w nerwach stała w boksie...


CDN Nirwana>?

Witaj w Stadzie!

Witaj w stadzie Hinata. Twój pobyt może nie zaczął się wspaniale, nie zdany test... Wałach... Cóż- ale mam nadzieje że będzie lepiej:) Witaj w stadzie po raz drugi


Pozdro, Jasper

Od Nirwany-C.D. opowiadania Jaspera

Nie mogłam wytrzymać presji, jakiś mężczyzna mnie trzymał na lince. Wierzgnęłam i linka się urwała po galopowałam, w ciągu 2 sekund dobiegłam do niego. Połozyłam się obok niego i pogładziłam go po łbie chrapami.
-Zabierzcie ją!-krzyknęła jakaś pani. Piątka osób próbowała mnie odciągnąć, lecz moja miłość była silniejsza. Groźnie zarżałam dając im do zrozumienia, że nie mam zamiaru z nimi iść. W koncu podjechała przyczepa i zabrali nas. Jasper był cały czas nie przytomny. Gdy byliśmy na miejscu to wyprowadzili mnie, ale stawiałam opór. Zaprowadziła mnie pani Charm do boksu, a ja wyrwałam jej troche kłaków. Wściekła się na mnie a wszyskie konie rżały ze śmiechu.
-Uh! Co za koń-wkurzyła się. Podeszła właścicielka.-Prosze pani, ten koń galopuje jak koń wyspecjlizowany w galopie.
-Hm... Mogła by mieć dobrych potomków. Zastanowie się jakim ogierem ją pokryć.-powiedziała właścicielka stadniny <pani Estera>
-Ja ?-powmyślałam i parsknęłam
-O i jak tam Jasper ?-spytała Estera
-Ma połamaną noge i nie wystartuje w następnych zawodach-mówi pani Charm
-Może ona się nada-wskazała na mnie
-Czy pani zwariowała ?! Ostatnia osoba która próbowała założyć jej siodło do tej pory boi się koni!
-Trzeba spróbować
-Pani Estero, a tak odnośnie koni, to co z tymi pokryciami ?-powiedziała pani Charm-Chcę już to zapisać, bo za troche klacz mają ruje.

<c.d. pisze Jasper>

Od Jaspera CDN Nirwany

Od Jaspera C.D.N Nirwany

- Nie wiem- Sądze że konie które mają najsłabsze geny- powiedziała pani Serinna- a co do krycia, Nie wiem
Uderzyłem kopytem o bramkę. Pani odskoczyła
- A ten koń! Oh Chciał mnie zaatakować!- powiedziała
Dzieciaki śmiały się okropnie z tego co wyprawiała.
- Jasper? Nie...
- Tak pewnie! Jak bym chciał to bym jej wyrwał te rude kłaki!- pomyślałem
- Na jakie zawody idzie?
- Startuje w wyścigach- powiedziała moja właścicielka wchodząc do mojego boksu- No Jasper- treningi! Dzisiaj na zawody!
Uradowałem się. Założyła mi kantar i wyprowadziła.
- Czy my możemy...- powiedziały dzieciaki
- Ale co?
- popatrzeć!- powiedziały churem.
Zgodziła się. Założyła mi siodło, trenowaliśmy godzinę. Szło mi źle... Jakoś nie mogłem się zebrać do szybkiego biegu. Nagle zobaczyłem Nirwana i Serinne- przyprowadziła ją.
Nagle poczułem sobie wielką chęć do walki- pobiegłem bardzo szybko- 2.11 MÓJ PIĘKNY REKORD.
- No mistrzu, biegnij tak na wyścigach to padnę z wrażenia!
Wzięli mnie do przyczepy...
- Chyba Nirwana przynosi mu szczęście- powiedziała Jess (moja właścicielka)- Pojedzie z nami!

Wzięli nas do wspólnej przyczepy. Po 20 minutach dojechaliśmy na miejsce.

-pół godziny później-
- 3, 2, 1 GO!
Bramki się otworzyły, pobiegłem najszybciej jak mogłem. Byłem pierwszy- wyprzedałem każdego jak oszalały więdząc że robie to dla Nirwany. Ostatnia prosta, była 1.56 5 kółek zaliczonych jeszcze tylko 56 metrów!...

Gdy nagle... To co spotkało Ruffian... Biegłem i kolano pękło... Wywaliłem się a konie mijały mnie jak oszlałe depcząc po rannej nodze... Słyszałem przeraźliwe rżenie Nirwany.... Zemdlałem


(Nirwana CDN?)

Od Nirwany

Biegałam sobie po padoku, aż doszłam do wniosku, że mogę przesokczyć ogrodzenie i nawiać z tąd. Oddaliłam się od płotu i stałam już gotowa do skoku Już miałam zrobić płot i skoczyć do czystej wolności, ale z innego padok uslyszałam rżenie.
-Co ty kochana wyrabiasz ?-zarżał Jasper.Był zapewne zdziwiony,że ccę z tąd uciec,ponieważ dla nieego to raj na ziemi.
-Yy.. Próbuje, hm... No nie wiem. Może próbuje uciec ?-zachichotałam.
-Nie sądze-próbował udawać poważnego, ale i tak dorwał go śmiech. Niestety był na innym padoku niż ja...   Zaczęli po nas przychdzić po koleji , najpierw Jasper , potem jakieś wałachy, w końcu ja i inne klacze. Zaprowadzili nas do boksów. Byłam odwrócona łbem do Jaspera a on do mnie. Przed naszymi boksami przeszli jacyś ludzie.
-To ogier czy wałach ?-odezwał się jeden człowiek, jakaś kobieta chyba.
-Ogier-powiedziała druga.
-To co on robi w boksie koło klaczy ?!-wściekła się. To chyba nowa właścicielka stadniny.
-Nie wiem, to nie ja go tu umieściłam-powiedziała ta druga.
-Pani Charm, proszę mi powiedzieć ile jest tu ogierów ?-powiedziała właścicielka.
-Hm.. Chyba z 5-powiedziała pani Charm <ta druga>.
-Trzeba pokryć kilka klaczy, a potem jednego wykastrować.
-Dobrze, a które klacze i którymi ogierami?-zaciekawiła się pani Charm.


<c.d. napisze Jasper>

poniedziałek, 3 września 2012

Od Nirwany - Moja historia...

Dziś żyje "na uwiązie" , lecz kiedyś żyłam na wolności. Byłam dzika i szalona. Nie piłam z wodopojów tylko z wodospadów, rzek i jezior. Nie jadłam tego co mi ktoś dawał tylko to co znalazłam, więc jadłam kiedy chciałam i co chciałam. Nie robiłam tego co mi kazali i w sumie żadko to robie. Wiecie skąd to się wzięłam ? Czuje że chcecie wiedzieć, a więc galopowałam po łące, aż pierwszy raz w swoim życiu potknęłam się. Wtedy chyba skręciłam sobie nogę. Leżałam znudzona z obolałą nogą i rżałam z bólu. Nikt mnie nie słyszał, w końcu parsnęłam i ułożyłam łeb na mchu. Usłyszałam szepty, podniosłam łaba i zaczęłam się rozglądać. Coś się skradało, coś szmerało.
-Już po mnie-pomyślałam. 
-Co tak piękna klacz tu robi ?-powiedział nieznajomy im ogier. Parsknęłam i spróbowałm się podnieść,ale ból mi nie dawał-Noga ? Zostan tu, przyniose Ci wodę.
Znowu szepty i szmery. Pomyślałam, że to może jakiś inny koń, ale jak się okazało to luzie. Chciałam się podnieść i uciec, ale mój ból... Ach , chyba nie muszę mówić. Kałozyli mi coś na głowę <kantar z uwiązem>. Podeszło kilku "dwunogich" <ludzi> i podnieśli mnie i wsadzili do jakiegośś pomieszczenia <przyczepki w której wozi się konie>. 
-Prosze w...-usłyszałam znajomy głos, ogiera którego chwile wcześniej poznałam. Zarżałam.-Gdzie jesteś ?
-Kolejny-szepnął jeden "dwunogi". Schowali się za drzewami, a za chwile już prowadzili go <na uwiązie> do tego samego pomiieszczenia w którym ja byłam.
-Witaj po raz kolejny nieznajomy-powiedział ogier-O i jestem Jasper, a ty?
-Nirwana-szepnęłam. Ogier wydawał się miły i szarmancki. Nawet mi się spodobał. 
-Ładne imię. Wygląda na to, że możemy się lepiej poznać-pomieszczenie zaczęło się trząść. Przestraszyłam się. Jasper mnie uspokajał. Gdy się uspokoiłam to pogadaliśmy i to wtedy się w sobie zakochaliśmy. Może przwinę czas ? A więc mieszkam w boksie obok Jaspera, niestety mało mamy czasu dla siebie...
To tyle na dziś.

Witam!

Witam w stadzie "Star of Horses"!. Zapraszam każdego:) Polecam zapoznanie się z zakładkami, ułatwi Wam to pobyt tutaj :)