poniedziałek, 3 września 2012

Od Nirwany - Moja historia...

Dziś żyje "na uwiązie" , lecz kiedyś żyłam na wolności. Byłam dzika i szalona. Nie piłam z wodopojów tylko z wodospadów, rzek i jezior. Nie jadłam tego co mi ktoś dawał tylko to co znalazłam, więc jadłam kiedy chciałam i co chciałam. Nie robiłam tego co mi kazali i w sumie żadko to robie. Wiecie skąd to się wzięłam ? Czuje że chcecie wiedzieć, a więc galopowałam po łące, aż pierwszy raz w swoim życiu potknęłam się. Wtedy chyba skręciłam sobie nogę. Leżałam znudzona z obolałą nogą i rżałam z bólu. Nikt mnie nie słyszał, w końcu parsnęłam i ułożyłam łeb na mchu. Usłyszałam szepty, podniosłam łaba i zaczęłam się rozglądać. Coś się skradało, coś szmerało.
-Już po mnie-pomyślałam. 
-Co tak piękna klacz tu robi ?-powiedział nieznajomy im ogier. Parsknęłam i spróbowałm się podnieść,ale ból mi nie dawał-Noga ? Zostan tu, przyniose Ci wodę.
Znowu szepty i szmery. Pomyślałam, że to może jakiś inny koń, ale jak się okazało to luzie. Chciałam się podnieść i uciec, ale mój ból... Ach , chyba nie muszę mówić. Kałozyli mi coś na głowę <kantar z uwiązem>. Podeszło kilku "dwunogich" <ludzi> i podnieśli mnie i wsadzili do jakiegośś pomieszczenia <przyczepki w której wozi się konie>. 
-Prosze w...-usłyszałam znajomy głos, ogiera którego chwile wcześniej poznałam. Zarżałam.-Gdzie jesteś ?
-Kolejny-szepnął jeden "dwunogi". Schowali się za drzewami, a za chwile już prowadzili go <na uwiązie> do tego samego pomiieszczenia w którym ja byłam.
-Witaj po raz kolejny nieznajomy-powiedział ogier-O i jestem Jasper, a ty?
-Nirwana-szepnęłam. Ogier wydawał się miły i szarmancki. Nawet mi się spodobał. 
-Ładne imię. Wygląda na to, że możemy się lepiej poznać-pomieszczenie zaczęło się trząść. Przestraszyłam się. Jasper mnie uspokajał. Gdy się uspokoiłam to pogadaliśmy i to wtedy się w sobie zakochaliśmy. Może przwinę czas ? A więc mieszkam w boksie obok Jaspera, niestety mało mamy czasu dla siebie...
To tyle na dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz