-Już po mnie-pomyślałam.
-Co tak piękna klacz tu robi ?-powiedział nieznajomy im ogier. Parsknęłam i spróbowałm się podnieść,ale ból mi nie dawał-Noga ? Zostan tu, przyniose Ci wodę.
Znowu szepty i szmery. Pomyślałam, że to może jakiś inny koń, ale jak się okazało to luzie. Chciałam się podnieść i uciec, ale mój ból... Ach , chyba nie muszę mówić. Kałozyli mi coś na głowę <kantar z uwiązem>. Podeszło kilku "dwunogich" <ludzi> i podnieśli mnie i wsadzili do jakiegośś pomieszczenia <przyczepki w której wozi się konie>.
-Prosze w...-usłyszałam znajomy głos, ogiera którego chwile wcześniej poznałam. Zarżałam.-Gdzie jesteś ?
-Kolejny-szepnął jeden "dwunogi". Schowali się za drzewami, a za chwile już prowadzili go <na uwiązie> do tego samego pomiieszczenia w którym ja byłam.
-Witaj po raz kolejny nieznajomy-powiedział ogier-O i jestem Jasper, a ty?
-Nirwana-szepnęłam. Ogier wydawał się miły i szarmancki. Nawet mi się spodobał.
-Ładne imię. Wygląda na to, że możemy się lepiej poznać-pomieszczenie zaczęło się trząść. Przestraszyłam się. Jasper mnie uspokajał. Gdy się uspokoiłam to pogadaliśmy i to wtedy się w sobie zakochaliśmy. Może przwinę czas ? A więc mieszkam w boksie obok Jaspera, niestety mało mamy czasu dla siebie...
To tyle na dziś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz