Biegałam sobie po padoku, aż doszłam do wniosku, że mogę przesokczyć ogrodzenie i nawiać z tąd. Oddaliłam się od płotu i stałam już gotowa do skoku Już miałam zrobić płot i skoczyć do czystej wolności, ale z innego padok uslyszałam rżenie.
-Co ty kochana wyrabiasz ?-zarżał Jasper.Był zapewne zdziwiony,że ccę z tąd uciec,ponieważ dla nieego to raj na ziemi.
-Yy.. Próbuje, hm... No nie wiem. Może próbuje uciec ?-zachichotałam.
-Nie sądze-próbował udawać poważnego, ale i tak dorwał go śmiech. Niestety był na innym padoku niż ja... Zaczęli po nas przychdzić po koleji , najpierw Jasper , potem jakieś wałachy, w końcu ja i inne klacze. Zaprowadzili nas do boksów. Byłam odwrócona łbem do Jaspera a on do mnie. Przed naszymi boksami przeszli jacyś ludzie.
-To ogier czy wałach ?-odezwał się jeden człowiek, jakaś kobieta chyba.
-Ogier-powiedziała druga.
-To co on robi w boksie koło klaczy ?!-wściekła się. To chyba nowa właścicielka stadniny.
-Nie wiem, to nie ja go tu umieściłam-powiedziała ta druga.
-Pani Charm, proszę mi powiedzieć ile jest tu ogierów ?-powiedziała właścicielka.
-Hm.. Chyba z 5-powiedziała pani Charm <ta druga>.
-Trzeba pokryć kilka klaczy, a potem jednego wykastrować.
-Dobrze, a które klacze i którymi ogierami?-zaciekawiła się pani Charm.
<c.d. napisze Jasper>