Nie mogłam wytrzymać presji, jakiś mężczyzna mnie trzymał na lince. Wierzgnęłam i linka się urwała po galopowałam, w ciągu 2 sekund dobiegłam do niego. Połozyłam się obok niego i pogładziłam go po łbie chrapami.
-Zabierzcie ją!-krzyknęła jakaś pani. Piątka osób próbowała mnie odciągnąć, lecz moja miłość była silniejsza. Groźnie zarżałam dając im do zrozumienia, że nie mam zamiaru z nimi iść. W koncu podjechała przyczepa i zabrali nas. Jasper był cały czas nie przytomny. Gdy byliśmy na miejscu to wyprowadzili mnie, ale stawiałam opór. Zaprowadziła mnie pani Charm do boksu, a ja wyrwałam jej troche kłaków. Wściekła się na mnie a wszyskie konie rżały ze śmiechu.
-Uh! Co za koń-wkurzyła się. Podeszła właścicielka.-Prosze pani, ten koń galopuje jak koń wyspecjlizowany w galopie.
-Hm... Mogła by mieć dobrych potomków. Zastanowie się jakim ogierem ją pokryć.-powiedziała właścicielka stadniny <pani Estera>
-Ja ?-powmyślałam i parsknęłam
-O i jak tam Jasper ?-spytała Estera
-Ma połamaną noge i nie wystartuje w następnych zawodach-mówi pani Charm
-Może ona się nada-wskazała na mnie
-Czy pani zwariowała ?! Ostatnia osoba która próbowała założyć jej siodło do tej pory boi się koni!
-Trzeba spróbować
-Pani Estero, a tak odnośnie koni, to co z tymi pokryciami ?-powiedziała pani Charm-Chcę już to zapisać, bo za troche klacz mają ruje.
<c.d. pisze Jasper>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz