Od Jaspera C.D.N Nirwany
- Nie wiem- Sądze że konie które mają najsłabsze geny- powiedziała pani Serinna- a co do krycia, Nie wiem
Uderzyłem kopytem o bramkę. Pani odskoczyła
- A ten koń! Oh Chciał mnie zaatakować!- powiedziała
Dzieciaki śmiały się okropnie z tego co wyprawiała.
- Jasper? Nie...
- Tak pewnie! Jak bym chciał to bym jej wyrwał te rude kłaki!- pomyślałem
- Na jakie zawody idzie?
- Startuje w wyścigach- powiedziała moja właścicielka wchodząc do mojego boksu- No Jasper- treningi! Dzisiaj na zawody!
Uradowałem się. Założyła mi kantar i wyprowadziła.
- Czy my możemy...- powiedziały dzieciaki
- Ale co?
- popatrzeć!- powiedziały churem.
Zgodziła się. Założyła mi siodło, trenowaliśmy godzinę. Szło mi źle... Jakoś nie mogłem się zebrać do szybkiego biegu. Nagle zobaczyłem Nirwana i Serinne- przyprowadziła ją.
Nagle poczułem sobie wielką chęć do walki- pobiegłem bardzo szybko- 2.11 MÓJ PIĘKNY REKORD.
- No mistrzu, biegnij tak na wyścigach to padnę z wrażenia!
Wzięli mnie do przyczepy...
- Chyba Nirwana przynosi mu szczęście- powiedziała Jess (moja właścicielka)- Pojedzie z nami!
Wzięli nas do wspólnej przyczepy. Po 20 minutach dojechaliśmy na miejsce.
-pół godziny później-
- 3, 2, 1 GO!
Bramki się otworzyły, pobiegłem najszybciej jak mogłem. Byłem pierwszy- wyprzedałem każdego jak oszalały więdząc że robie to dla Nirwany. Ostatnia prosta, była 1.56 5 kółek zaliczonych jeszcze tylko 56 metrów!...
Gdy nagle... To co spotkało Ruffian... Biegłem i kolano pękło... Wywaliłem się a konie mijały mnie jak oszlałe depcząc po rannej nodze... Słyszałem przeraźliwe rżenie Nirwany.... Zemdlałem
(Nirwana CDN?)
- Nie wiem- Sądze że konie które mają najsłabsze geny- powiedziała pani Serinna- a co do krycia, Nie wiem
Uderzyłem kopytem o bramkę. Pani odskoczyła
- A ten koń! Oh Chciał mnie zaatakować!- powiedziała
Dzieciaki śmiały się okropnie z tego co wyprawiała.
- Jasper? Nie...
- Tak pewnie! Jak bym chciał to bym jej wyrwał te rude kłaki!- pomyślałem
- Na jakie zawody idzie?
- Startuje w wyścigach- powiedziała moja właścicielka wchodząc do mojego boksu- No Jasper- treningi! Dzisiaj na zawody!
Uradowałem się. Założyła mi kantar i wyprowadziła.
- Czy my możemy...- powiedziały dzieciaki
- Ale co?
- popatrzeć!- powiedziały churem.
Zgodziła się. Założyła mi siodło, trenowaliśmy godzinę. Szło mi źle... Jakoś nie mogłem się zebrać do szybkiego biegu. Nagle zobaczyłem Nirwana i Serinne- przyprowadziła ją.
Nagle poczułem sobie wielką chęć do walki- pobiegłem bardzo szybko- 2.11 MÓJ PIĘKNY REKORD.
- No mistrzu, biegnij tak na wyścigach to padnę z wrażenia!
Wzięli mnie do przyczepy...
- Chyba Nirwana przynosi mu szczęście- powiedziała Jess (moja właścicielka)- Pojedzie z nami!
Wzięli nas do wspólnej przyczepy. Po 20 minutach dojechaliśmy na miejsce.
-pół godziny później-
- 3, 2, 1 GO!
Bramki się otworzyły, pobiegłem najszybciej jak mogłem. Byłem pierwszy- wyprzedałem każdego jak oszalały więdząc że robie to dla Nirwany. Ostatnia prosta, była 1.56 5 kółek zaliczonych jeszcze tylko 56 metrów!...
Gdy nagle... To co spotkało Ruffian... Biegłem i kolano pękło... Wywaliłem się a konie mijały mnie jak oszlałe depcząc po rannej nodze... Słyszałem przeraźliwe rżenie Nirwany.... Zemdlałem
(Nirwana CDN?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz