Wiedziałam co się kroi i była zdenerwowana. Jenny mnie prowadziła na uwiązie, a Jess prowadziła Jaspera. Zaprowadzili nas do stodoły (tam były wielkie boksy) i wprowadzili nas do jednego z wielkich boksów, ale ja-jak to ja stawiałam opór. Jenny poklepała mnie po brzuchu.
-Dalej, wchodź-powiedziała swoim spokojnym głosem-Nie bój się
Weszłam, potem żałowałam. Zamknęły za mną drzwi, Jasper zarżał. Oboje kopaliśmy ściany boksu.
<Jasper c.d.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz